Rozdział 3

Dobra, to pierwsze co mi przyszło do głowy.
- Już mi nawet nie przeszkadza to, że jestem duchem. Nie kiedy mnie widzisz. - Do moich policzkach znów napływa krew.
- To trochę... hmm może inaczej. Chciałam żeby w moim życiu wydarzyło się coś niesamowitego,  ale to przewyższa wszystko. Sugerujesz, że to ja jestem osobą która może ci pomóc. Ale potem mówisz, że nie przeszkadza ci NIE bycie człowiekiem. Nie zapytasz czy mi to nie przeszkadza? - Nadal czerwona i zła zostawiam go i idę do kuchni. Podchodzę do szafki, wyjmuje miskę i zamykam drzwiczki kopniakiem. Zbliżam się kuchenki i nakładam makaron. Obok w garnku jest sos spaghetti. Dodaję go do dania i siadam przy stole. Zjadam tylko połowę i zostawiam resztę. Wracam do swojego pokoju. Zastaje Shane'a siedzącego na łóżku i trzymającego jedną z moich ulubionych książek - Złodzieje snów. Była otwarta na stronie opisującej kłótnie Adama i Blue. Na tym momencie prawie płakałam. Po chwili zdałam sobie sprawę, że on ją czyta. Nie rozumiem. Dlaczego akurat ten rozdział? Przecież to prawie koniec książki.
- Czytałem ją razem z tobą. - odpowiedział na moje niewypowiedziane pytanie.
- Więc dlaczego nie skończyłeś jej wtedy kiedy ja?
- Nie mogłem się zdecydować. Super jest z tobą czytać, ale jeszcze lepiej jest patrzeć na ciebie kiedy to robisz.
- Okej, mam rozumieć, że będziesz ją teraz czytał? - pytam siadając obok niego.
- Możemy też pogadać albo się przytulić albo napić się gorącej czekolady.
- Czekaj. Powiedziałeś "się przytulić"? - zrobiłam zdziwioną minę.
- Nie, pewnie źle usłyszałaś. - zamknął książkę i położył ją na poduszce.
- Na pewno nie! Możemy się przytulić. Dobrze... - Nie zdążyłam dokończyć, bo Shane objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie.
- Co ty robisz? - zapytałam zaskoczona.
- Powiedziałaś że możemy się przytulić - uśmiechnął się szeroko.
- Zrobiłeś to specjalnie. - Czuję jak płoną mi policzki.
- Dobrze, przepraszam. Jak następnym razem będę chciał się przytulić, to po prostu to zrobię. - Chociaż że lubię się przytulać chciałam dodać swój komentarz. Ale Shane nie daje mi na to szansy, zamykając mnie w mocnym uścisku. Ledwo mogę oddychać. Przynajmniej nie jest zimny, a takiego się spodziewałam. Oparłam głowę na jego piersi. Nie słyszałam tylko bicia jego serca. - Zostaniemy najlepszymi przyjaciółmi? - zapytał Shane.
- Chyba tak.
- Super. Cieszę się , ale czy nie miałaś się z kimś spotkać? - dopiero po chwili przypomniałam sobie, że miała przyjść do mnie Vicky. Robiłyśmy razem prezentację na biologię. Nie za bardzo ją lubię. To straszna plotkara i uwielbia opowiadać o swoich problemach związanych z chłopakami. Chciałam się odsunąć od Shane'a ale przytulił mnie jeszcze mocniej. Tak że w ogóle nie mogłam się ruszyć.
- Shane? Możesz mnie puścić?
- Nie możesz mnie zostawić. - On ma więcej siły, to nie fair.
- Przecież cie nie zostawiam. - Zaczynam się szarpać. Shane traci równowagę i ląduje na podłodze. Puszcza mnie więc spadam na niego. Shane nas obraca więc teraz jestem pod nim.
- Obiecaj, że nigdy mnie nie zostawisz. - Shane oparł ręce po obu stronach mojej głowy.
- Obiecuję.